Nazwa Twingo podobno jest językowym amalgamatem wyrazów Twist, Swing i Tango. Mają one wiele znaczeń, a ich wspólnym znaczeniowym mianownikiem jest odniesienie do tańca. Prosto mówiąc: Są to nazwy tańców.
Skojarzenie byłoby bez wątpienia świetne, bo przecież mały samochodzik powinien być zgrabny i zwinny niczym tancerz. Napisałem jednak „byłoby”, ponieważ są jeszcze skojarzenia, których twórcy nazwy nie przewidzieli. A może tylko udają?
Twingo musi przecież budzić skojarzenia o podstawie angielskiej. A jakie one są? Pewnie mają związek z twin «bliźniaki, podwójny», pewnie też z go «naprzód».
Był to kolejny tekst w cyklu Bracia Renault nazywają swoje samochody (4).
Blog o nazwach handlowych i firmowych (czyli o, fachowo mówiąc, chrematonimach). Teksty dotyczą pochodzenia nazw i ich użycia, np. wymowy, ortografii, odmiany, fortunności.
Co 2 dni nowy tekst! Tak powinno być w każdym blogu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twingo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twingo. Pokaż wszystkie posty
sobota, 15 października 2011
czwartek, 13 października 2011
Renault brzmi efektownie
Z cyklu Bracia Renault nazywają swoje samochody (3).
Współcześnie zaś mamy takie nazwy samochodów osobowych tej marki: Twingo, Clio, Thalia, Kangoo, Mégane, Fluence, Scenic, Koleos, Laguna, Latitude, Espace, Trafic.
Moim zdaniem jest to najefektowniejszy zestaw nazw motoryzacyjnych.
Efektowny, ale czy spójny? Czy jest jakaś myśl, która ponad tymi efektownymi nazwami stoi? Taka jak na przykład Oplowa idea, żeby korzystać z wyrazów łacińskich o najszlachetniejszych znaczeniach?
Analiza prowadzi mnie do wniosku, że myśl jest w tym zestawie tylko jedna: nazwy mają dobrze brzmieć i wyglądać (we wszelkich językach), a ponadto mają się przynajmniej nieźle kojarzyć.
Współcześnie zaś mamy takie nazwy samochodów osobowych tej marki: Twingo, Clio, Thalia, Kangoo, Mégane, Fluence, Scenic, Koleos, Laguna, Latitude, Espace, Trafic.
Moim zdaniem jest to najefektowniejszy zestaw nazw motoryzacyjnych.
Efektowny, ale czy spójny? Czy jest jakaś myśl, która ponad tymi efektownymi nazwami stoi? Taka jak na przykład Oplowa idea, żeby korzystać z wyrazów łacińskich o najszlachetniejszych znaczeniach?
Analiza prowadzi mnie do wniosku, że myśl jest w tym zestawie tylko jedna: nazwy mają dobrze brzmieć i wyglądać (we wszelkich językach), a ponadto mają się przynajmniej nieźle kojarzyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)