Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buick. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buick. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 marca 2012

Nazwa jak wulkan

Na zakończenie cyklu o nazwach samochodów od toponimów został zbiorek różności: Rainier, Rio, Sonoma.
Pierwsza nazwa nawiązuje prawdopodobnie do wulkanu Mount Rainier znajdującego się w północno-zachodnich Stanach, choć są też 2 miasta Rainier w USA, co prawda bardzo małe, więc raczej nie mogły konkurować ze sławnym wulkanem o względy koncernów samochodowych. Firmą, która tak nazwała swój samochód produkowany w latach 2004–2007, jest Buick.
Tenże wulkan jest też nazywany Mount Tahoma, markę Tahoma nosi samochód znany z gry Grand Theft Auto. Od tej nazwy powstała forma wariantowa Tacoma (jest takie miasto niedaleko wulkanu), której nazwa powieliła się w produkowanym od 1985 roku pickupie Toyoty.

poniedziałek, 12 marca 2012

Uliczne marki samochodów

Od nazw ulic raczej nie nazywa się firm i produktów, choć i tu są wyjątki. Dotyczy on m.in. nazwy Park Avenue, którą – co ciekawe – nosił jeden z produkowanych na początku lat 60. XX w. wariantów ostatnio omawianego Cadillaca. Nadano mu wielowyrazową nazwę Sedan de Ville Park Avenue. Tak długa nazwa mogła budzić jeszcze inne skojarzenia z wykwintem, bo używanie rozbudowanych nazwisk to obyczaj arystokracji.
Później tę nazwę sławnej nowojorskiej ulicy marketingowcy z General Motors nadali modelowi Buick Park Avenue (1990–2005).
Nazwa Piąta Aleja doczekała się uznania nie tylko w branży kosmetycznej. Chrysler produkował model Fifth Avenue w latach 1983–1993.
O innych ulicznych nazwach samochodów wiadomo tyle, że Renault nazywał jeden z wariantów modelu 9 słowem Broadway, ale samochód był w sprzedaży tylko w Turcji.
Czy będzie kiedyś Chevrolet Wall Street albo Volkswagen Unter der Linden?

niedziela, 5 lutego 2012

Europejskie miasta, samochody amerykańskie

Kilkanaście miast miało okazję swą nazwę udostępnić samochodom. Zacznijmy od europejskich.
Są więc przede wszystkim modele SEAT-a. Jest Fiat Siena (od 1996) mający nazwę od miasta w Toskanii – niezbyt wielkiego może, lecz znakomicie znanego turystom. Jak można sądzić, amerykańska Toyota Sienna (od 1997) ma też z nim coś wspólnego.
Pewien problem jest z amerykańskim amerykanocentryzmem, bo był Buick Lucerne (2006–2011) podobno jednak od miasta w stanie Kolorado. Może i tak, ale najważniejsza Lucerna jest w Szwajcarii. Był też Mercury Milan (2006–2011), ale jakoby od miasta Milan (Illinois). Każdy jednak powinien wiedzieć, gdzie jest Milano (angielskie Milan, polskie Mediolan). Znalazłem też stronę internetową, na której tłumaczą, że Suzuki Verona (2000–2006?, sprzedawana tylko w USA) ma nazwę od jakiegoś miasta w USA (a nazywa się tak co najmniej 10 miast w tym kraju).
Sewilla znalazła uznanie za sprawą Cadillaca, od 1997 do 2004 roku w sprzedaży był Cadillac Seville, a pod koniec lat 50. Cadillac Eldorado Seville z gigantycznymi „skrzydłami” nad bagażnikiem.

wtorek, 27 grudnia 2011

Małe ptaszki a duże samochody

Zoologiczne nazwy samochodów upodobali sobie Amerykanie, którzy kochają auta wielkie z silnikami o wielkiej mocy. Lubią więc nazwy drapieżne, ale jak się okazuje nie tylko takie.
Buick Skylark (Skowronek) był produkowany w latach 1953–1998 (z przerwami), Studebaker Lark zaś od 1959 do 1966 roku. Nazwa taka była potrzebna chyba po to, żeby tym wielkim i ciężkim samochodom dodać lekkości, finezji i wdzięku. Roztacza się wokół niej też pewna aura poetycka, bo jest to ptak na gruncie angielskim nobilitowany poetycko za sprawą Percy’ego Shelleya, autora poematu Do skowronka (1820).

niedziela, 25 grudnia 2011

Jastrzębie samochody

Najwięcej zoologicznych nazw motoryzacyjnych wiąże się z ptakami.
Wśród nazw ornitologicznych są nazwy drapieżne i nazwy urocze.
Wśród drapieżnych muszą być, więc są, jastrzębie.
Skoro są, to trzeba je wymienić w kolejności należytej. Pierwszą nazwą był Humber Jastrząb, znaczy Hawk, produkowany w Wielkiej Brytanii w latach 1945–1967.
Drugą był  Skyhawk, nazwa – zdaje się – nie odpowiada żadnemu gatunkowi ptaka, nawiązuje jedynie do jastrzębia, została za to użyta aż 2 razy: przez Studebakera w formie Sky Hawk (lata 50.) i Buicka jako Skyhawk w 70. Nazwa Skyhawk największą popularnością cieszy się w lotnictwie.
Był też luksusowy amerykański samochód z lat 1971-1987 Stutz Blackhawk. Blackhawk to po polsku czarnostrząb (amerykański gatunek ptaka z rodziny jastrzębiowatych).
Tyle o jastrzębiach na kołach. Wkrótce ciąg dalszy, bo najwięcej zoologicznych nazw motoryzacyjnych wiąże się z ptakami.

niedziela, 19 grudnia 2010

[bjułyk], jak to łatwo powiedzieć...

Ty razem o zapowiedzianym przedwczoraj problemie, który męczyć musi miłośników motoryzacji. Ci bowiem, jak wiadomo, cenią sobie doskonałość, pewnie też w języku.
Otóż liczne nazwy motoryzacyjne sprawiają kłopoty językowe. Jest o czym pisać, a w takim razie zacznijmy od wymowy nazw amerykańskich.
Z tym jest tak, że Buick to [bjułyk], Chevrolet [szewrolej], Oldsmobile [oldsmobyl]. Z kolei Cadillac to [kadylak] lub [kadilak], Chrysler [krajsler] a Dodge [dodż]*.
Jeśli jednak ktoś mówi po polsku, może sobie pozwolić na więcej. W polskim kontekście śmiało można mówić [błik, szewrolet, oldsmobil, kadilak], robi się tak zresztą od dawna. Pozostałe nazwy lepiej zostawić w brzmieniu zbliżonym do angielskiego.
Hummer zaś, przynajmniej u nas, wymawiany jest tak jak hammer, czyli młotek.
Sami rozumiecie, że w tej sytuacji lepiej nie dopisywać puenty.
=====
* Pogrubiłem sylaby akcentowane. Zapis fonetyczny uproszczony.
PS: Za uwagi dziękuję Panu Arturowi J.

środa, 15 grudnia 2010

Amerykańskie samochody, amerykańskie nazwiska (2)

Dziś kilka następnych nazw dobranych, jak poprzednio, wedle specjalnego klucza. Po zastosowaniu kryteriów wskazanych w tytule nadal pozostaje sporo nazw, będą więc kolejne ograniczenia: pomówimy o współczesnych nazwach związanych z koncernem General Motors. Nie powiem więc dziś nic o marce LaSalle, bo dawno nie istnieje, ani Opel, bo niemiecka.
Po tych ograniczeniach i tak zostaje 6 nazw. Przywilej omówienia w pierwszej kolejności uzyskają 3 najstarsze. Rozpocząć wypada od nazwy utworzonej jeszcze w XIX w., ale już nieistniejącej od kilku lat, czyli od Oldsmobile. Nazwa upamiętnia założyciela firmy Ransoma Eliego Oldsa (1864–1950). Ciekawe, że nazwy tego typu jakoś się nie upowszechniły, poza papamobilem oczywiście.
Następna nazwa robi wrażenie, bo przecież David Dunbar Buick (1854–1929) brzmi poważnie i wręcz dźwięczy w uszach. Był to założyciel firmy Buick, a będzie o niej jeszcze mowa w najbliższych dniach, ale to w związku z wymową.
Trzecia z nazw wyróżnia się należytą finezją i arystokratycznym urokiem, które przystoją nazwom francuskim. Otóż Henry Leland, tworząc swe przedsiębiorstwo w roku 1903, posłużył się nazwiskiem jednego ze swoich przodków. Antoine de Lamothe-Cadillac zapisał się w pamięci Amerykanów już dwa wieki wcześniej, zakładając miasto Detroit.
Jak widać nazwy chętnie zmieniają wcielenia. A i tym razem nie uciekniemy od nazw miast, bo Cadillac to założone już w XIII w. miasteczko w regionie Bordeau.